Kiedyś blog był nieodłączną częścią życia, dzisiaj często zapominam o jego istnieniu. To nie jest tak, że nie potrzebuję już słów. Wręcz przeciwnie. Niezbyt często jednak jestem w stanie cokolwiek z siebie wydobyć. Mój śpiący umysł w dupie ma to, że jestem w klasie maturalnej i jak nigdy potrzebuję skupienia bo inaczej moja przyszłość pójdzie się jebać. Jestem już tak bezsilna wobec własnych myśli, że pozostaje mi tylko spontaniczny ciąg wyrazów, w którym później usilnie będę próbowała odnaleźć samą siebie. Właśnie w takich chwilach potrzebuję tego miejsca i naprawdę lżej mi na sercu kiedy wiem, że ono gdzieś tam sobie istnieje.
Bardzo dobrze wychodziło mi nieprzejmowanie się studniówką. Na tyle dobrze, że nawet o podwiązce zapomniałam. Do czasu. Podwiązki nie mam nadal, ale coraz częściej przyłapuję się na przeglądaniu fryzur i poszukiwaniu makijażu, w którym wyglądałabym choć trochę jak człowiek. Oczywiście jak na mnie przystało nie może być za dobrze. Gdyby ktoś rok temu powiedział mi, że wybiorę się na studniówkę z tym kim się wybieram to nie uwierzyłabym, wyśmiała i zaprzeczyła zdecydowanie. Bóg po raz kolejny daje znać o swoim ironicznym poczuciu humoru. Osobę towarzyszącą lubię, ale jest ona dosyć specyficzna, coś z serii fajny, ale dziwny. Do tego zaproszenie wysłane smsem w ostatniej chwili. To wszystko jest takie w moim stylu. Nie mogłabym tak jak moje idealne koleżanki z trzema sukienkami na zmianę i przystojnym towarzyszem życia obok. Kiedy słucham jak mówią, że nie zamierzają pić bo wtedy gorzej wychodzi się na zdjęciach to śmiać mi się chce, bo ja mam wrażenie, że tylko wódka pozwoli mi to wszystko przetrwać. Kulturalnie oczywiście, kulturalnie.
Co do moich przygotowań maturalnych to jest źle. Stagnacja, rezygnacja i w ogóle. Tylko czy kogoś to interesuje? Ja osobiście lubię czytać cudze zapiski o postępach w nauce. Gdzieś tam są ludzie którzy potrafią przezwyciężyć własne słabości i dążyć do celu. Jestem też ja. Leniwa, głupia ja. Porównuję się z tymi pilnymi osobami i wbijam sobie kolejny gwóźdź to trumny. Wiem, że to dziwne, ale coraz częściej mam wrażenie że niszczenie samej siebie sprawia mi przyjemność. Pozostaje mi rozpocząć akcję pt. "Trzy miesiące do matury" i udowodnić innym, że trzy lata liceum to naprawdę za dużo :D
Nie wiem co się ze mną dzieje. Nie potrafię nad sobą zapanować. Nie potrafię sprzeciwić się własnym słabościom. A to wszystko w świetle dnia codziennego. Bez patetycznych słów i wzniosłych gestów. Nawet łez tutaj nie ma. Po prostu. Od poniedziałku do piątku. Wielki chaos w głowie.
Paradoksalnie pomimo tego, że nie jest dobrze jest lepiej, dużo lepiej niż kiedyś. Tak po prostu czuję.
To ja swoją studniówkę zaliczyłam już 3 tygodnie temu, i powiem Ci, że poszłam na nią sama. Praktycznie do ostatniej chwili nie byłam zdecydowana, czy w ogóle tam iść, więc kiedy w końcu podjęłam decyzję, pobiłam chyba rekord w czasie szukania sukienki, butów itp. Dwie koleżanki również nie miały partnerów, więc trzymałyśmy się razem. Jednak dobrze jest mieć z kim iść, nawet, jeśli nie jest to partner marzeń - taka samotna studniówka mimo wszystko nie była dobrym pomysłem.
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci dobrej zabawy, o ile nie masz jej już za sobą - w końcu wpis jest z zeszłego tygodnia.
Moje przygotowania do matury również mają się bardzo kiepsko. Jedyne, na co się zdobyłam, to zakup książki z ćwiczeniami gramatycznymi z angielskiego i zaglądanie do niej od czasu do czasu.
Ja też miałam iść sama bo moja osoba towarzysząca w ostatniej chwili zrezygnowała, ale jakoś tak wyszło, że kolega z klasy też nie miał z kim iść i poszliśmy razem. Oboje mieliśmy się kogo przyczepić, ale też nikt nikogo nie pilnował więc spokojnie mogłam pobawić się z innymi znajomymi. W sumie to cieszę się, że tak wyszło, bo z moimi skłonnościami do użalania się nad sobą rozmyślałabym przez całą 100 nad tym jaka jestem beznadziejna. Chociaż i tak uważam, że studniówka jest mocno przereklamowana. W ogóle nie potrafiłam wczuć się w klimat tej imprezy i na pewno nie będę wspominać jej z jakimś szczególnym sentymentem.
UsuńW sumie ktoś z klasy jako osoba towarzysząca to całkiem fajne wyjście. U mnie też było dość sporo takich par, ale w innych klasach.
UsuńDla mnie też nie była to żadna szczególna impreza, zdecydowanie za dużo tego szumu wokół studniówek.