Wiem, że miałam się nie obrażać na życie, ale nie potrafiłam, bo obrażona byłam i to bardzo. W sumie wciąż jestem. Niby coś tam się działo, coś tam pozmieniało. Niby to były zmiany z gatunku tych dużych i istotnych. Niby, a ja wciąż nie potrafię odczuć wagi tych wydarzeń. Nie potrafię też ubrać w słowa minionych miesięcy. Z jednej strony już dawno się tyle u mnie nie działo, z drugiej chyba jeszcze nigdy nie byłam aż tak przeraźliwie obojętna wobec własnego losu.
Tegoroczny październik był dziwny. Poznałam tę część siebie, której wolałabym nie znać. Powoli dociera do mnie to kim naprawdę jestem.
Mam tyle zaległości w życiu, że aż płakać mi się chce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz